Sci-Fi





Genialny, ale egocentryczny naukowiec, Viktor Frankenstein, w wyniku nieudanego eksperymentu ożywia potworne stworzenie.

Gwiazdy zniknęły. Planety zniknęły. Pozostali tylko ludzie na pokładach stacji kosmicznych i statków kosmicznych, którzy mogli nadać temu końcowi nazwę – Ciche Wniebowzięcie. Po dekadach rozkładu i rozpadającej się infrastruktury, Consolidation of Iron dokonała odkrycia na jałowym księżycu oznaczonym jako AT-5. Ocean krwi. Mając nadzieję na odkrycie rozpaczliwie potrzebnych zasobów, natychmiast rozpoczynają ekspedycję. Zbudowano łódź podwodną, a w jej wnętrzu zespawano skazańca. Z powodu ciśnienia i głębokości oceanu przedni iluminator został zatopiony w metalu. Jeśli się uda, odzyskają wolność. Jeśli nie, kolejna wyprawa pójdzie w ich ślady. To będzie 13. ekspedycja.










Naukowiec Seth Brundle prowadzi pracę nad nowym środkiem transportu - teleportacją. Postanawia pokazać swój wynalazek dziennikarce pisma naukowego Veronice, która będzie miała za zadanie dokumentować postępy jego badań. Niestety, Brundle pochopnie postanawia wypróbować swój wynalazek na samym sobie, a poprzez niedopatrzenie, do komory teleportacyjnej dostaje się mucha, w wyniku czego komputer łączy DNA muchy z kodem genetycznym Setha.


Na pierwszy rzut oka Martin wygląda jak normalny, zdrowy człowiek. Ma on jednak kilka dziwnych cech: po pierwsze jest geniuszem, ale najbardziej zadziwiający jest fakt, że jego ojcem był profesor Brundle, którego molekuły wymieszane zostały w trakcie doświadczenia z molekułami zwykłej muchy. Teraz to tylko kwestia czasu, kiedy zmutowane geny dadzą o sobie znać...



Jest rok 2176. Międzygalaktyczna policjantka Melanie Ballard ma przetransportować na Marsa najniebezpieczniejszego przestępcę wszechświata, Jamesa Williamsa. Tymczasem ekipa archeologów, prowadząca w pobliżu wykopaliska, odkrywa starożytną broń Marsjan - urządzenie wyzwalające duchy dawnych wojowników. Po krwawej jatce, w której giną niemal wszyscy współpracownicy Ballard, policjantka musi szukać pomocy u osoby, której najmniej może ufać - u Williamsa.


